Hmm, powyżej widać moje zainteresowanie... ale tak serio, to ja mam takie dziwne przyzwyczajenie nie kończenia książek. Jest to trochę denerwujące, ale jakoś nie potrafię zmusić się do czytania, a to nie mam czasu a najczęściej po prostu brak ochoty. Gdybym miała wymienić aktualne książki, to jest ich chyba kilkanaście. Ale postanowiłam sobie, że skończę przynajmniej dwie z nich i oto widać efekty ;p Nawiasem mówiąc polecam biografię Yves'a Saint Laurent'a, czyta się jak świetny dramat, naprawdę polecam.
Ugh, na złość sobie dodałam powyższe zdjęcie i... znowu się popłakałam. Ta Pani siedziała na statku który płynął po Sekwanie. Było pięknie ale i nieszczęśliwie (jak zwykle) dla mnie. Szkoda gadać, to były dziwne i najgorsze buszujące we mnie emocje.
Skąd wiedzieliście, że chodzi o
miłość...
Dziękuję przeogromnie, a ciasto faktycznie było boskie (zjedliśmy je całe z kuzynami w 5 minut ;p), blog bardzo ciekawie się zapowiada, no i dzięki Tobie już wiem co będę czytac za tydzień nad morzem, bo miałam mały dylemat ;p (biografia Yves Saint Laurent)
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam
Dziękuję również, i postaram się spróbować sama stworzyć taki deser ;p
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam!